W roku 1795, po zawarciu pokoju w Bazylei między Francją, Hiszpanią, Prusami i Hesją-Kassel nastał tymczasowy pokój i Ludwik Ferdynand powrócił do swego garnizonu w Magdeburgu, gdzie oddał się swemu ulubionemu zajęciu, komponowaniu, oraz ekscesom seksualnym i alkoholowym.
Jego rówieśnik i towarzysz broni Friedrich August Ludwig von der Marwitz (1772-1837) autor wnikliwych pamiętników z epoki, opisywał zwyczaje księcia następująco: „było w nim coś nadzwyczajnego, i został by niezwykłym człowiekiem, gdyby wojna nie została szybko zakończona poprzez pokój w Bazylei, kiedy miał dopiero 23 lata. [...] W sytuacji politycznej, która u nas zaistniała, prowadził przez 13 lat próżniacze życie i szukał rozrywek- niebezpiecznych polowań, męczących galopów na koniach, szukał przyjemności w wyszukanych ucztach i w ramionach dziewcząt. W końcu oddał się pijaństwu. Od roku 1806 pił już tylko szampana i zaczynał to robić natychmiast po przebudzeniu, tak że do południa zdążał wychylić sześć butelek, zaś dziennie więcej niż dwanaście. Nigdy przy tym nie wydawał się pijany, piękno jego ciała i rysów pozostawało nienaruszone. Gdyby był żył dłużej, choroba i słabość z pewnością powaliły by go zupełnie nieoczekiwanie” (tłum.