Następna operacja odbyła się sześć dni później, już 25 lutego. Tym razem Turcy ewakuowali linię obrony zewnętrznej i flota brytyjska weszła w głąb cieśnin. Oddziały desantowe królewskich marines wylądowały przy Sedd El Bahr i Kum Kale, wysadzając tamtejsze fortyfikacje prawie bez oporu wroga. 1 marca cztery pancerniki przeprowadziły bombardowanie środkowej linii obrony.

Nie było prawie żadnych postępów przy czyszczeniu pól minowych. Trałowce, które przeznaczono na tę operację, były nieopancerzonymi trawlerami z cywilnymi załogami, które odmówiły pracy pod ostrzałem wroga. Dodatkowo utrudniały pracę silne prądy występujące w cieśninach. Taka sytuacja dodała Turkom ducha bojowego. Kiedy Brytyjczycy przeprowadzili następny rajd na zewnętrzną linię obrony, marines zastali tam tym razem bojowo nastawionych obrońców i stracili w ataku 23 żołnierzy.

Zdecydowano się wreszcie skorzystać z pomocy „Queen Elizabeth”. Okręt ten zbombardował najpierw wewnętrzną linię obrony, strzelając przez cały półwysep od strony Morza Egejskiego, ale później wszedł w głąb cieśnin i kontynuował atak z tej pozycji.