Mikromegasa nie zadowala żadna z tych odpowiedzi, rozsądne wydają mu się dopiero słowa jednego z filozofów, reprezentującego filozofię Johna Locke’a: „Nie wiem, w jaki sposób myślę; ale wiem, że zawsze myślałem jedynie za pośrednictwem zmysłów”Voltaire, Mikromegas, rozdział VII, str. 171.. Na koniec wywody filozofów przerywa „małe żyjątko w graniastej czapeczce” (przedstawiające tu doktora Sorbony), które dowodzi, że „ich osoby, ich światy, słońca, gwiazdy, wszystko to stworzono umyślnie dla człowieka”. Na te słowa Mikromegas i karzeł z Saturna wybuchają homeryckim śmiechem, przez co okręt wpada do kieszeni pludrów karła.
Po wydobyciu okrętu z jego załogą z kieszeni spodni, Mikromegas, rozmawiając z ludźmi „z wielką dobrocią”, chociaż jednocześnie zdając sobie sprawę, że „kryją w sobie pychę nieskończenie wielką”Voltaire, Mikromegas, rozdział VII, str. 172., obiecuje napisać dla nich dzieło filozoficzne, w której „ujrzą samo jądro rzeczy”. Przed opuszczeniem Ziemi Mikromegas rzeczywiście wręcza uczonym księgę, którą ci zawożą do Akademii Nauk w Paryżu. Kiedy jednak sędziwy sekretarz Akademii otwiera ją, widzi jedynie białe karty.