Syryjczyk został rozpoznany jako Eli Cohen. Ahmad Suwajdani (były szef syryjskiego wywiadu) twierdził, że tamtejsze służby wywiadowcze miały podejrzenia co do dwóch Arabów (Farhana al-Atassiego i jego krewnego, generała syryjskiej armii Mu’ina al-Hakimiego), którzy ich zdaniem pracowali dla amerykańskiego wywiadu oraz planowali potajemnie wywieźć na Cypr rakiety zakupione przez Syrię od ZSRR. Po siedmiu miesiącach obserwacji służby specjalne ustaliły, że obaj podejrzani byli częstymi gośćmi w mieszkaniu Kamela Amina Tabeta. Ich aresztowanie doprowadziło do tego, że pod koniec 1964 r. rozpoczęło się już śledzenie samego Cohena po jego kolejnej podróży za granicę (była to jego ostatnia podróż do Izraela, podczas której mógł zobaczyć się z rodziną). Zgodnie z tą wersją do jego mieszkania włamano się wczesnym rankiem 18 stycznia 1965 i przyłapano go na słuchaniu radia, a nie na przekazywaniu danych, jak przekonują niektóre źródła. Podczas przeszukiwań znaleziono u niego nadajnik radiowy oraz inne podejrzane rzeczy.