Czytelnik opowiadania ma szansę zobaczyć, jak wygląda dzień pomocnika lekarza od świtu aż do nocnego dyżuru – akcja obejmuje 24 godziny życia w obozie.
Dzień w obozie zaczyna się pobudką, gdy jest jeszcze ciemno i niezwykle zimno. Bohater musi w ciągu paru minut przebadać kilkudziesięciu osadzonych. Jego zadaniem jest zwalnianie chorych więźniów od pracy. Autor opisuje tu determinację osadzonych, którzy chwytają się różnych sposobów, aby dostać takie zwolnienie z pracy. Najlepiej obrazuje to przykład mężczyzny, który przybija sobie członek do pryczy. Sanitariusz relacjonuje nam wymarsz więźniów do pracy w terenie. Dokładnie podaje nam czas wymarszu, który przypada na godzinę siódmą rano. O tej porze rozpoczyna się wymarsz trzystu tysięcy ludzi. Dramatyzmu całej sytuacji dodaje fakt, iż towarzyszy temu muzyka orkiestry. Wygląda to jak defilada. Bohater udaje się do kuchni, gdzie sprawdza jakość potraw dla więźniów, co również należy do jego obowiązków. Z opowiadania dowiadujemy się również o wizycie sanitariusza w obozie dla kobiet, gdzie zapoznaje się z ich ciężką sytuacją. Autor kreśli obraz szaleństwa w zachowaniu osadzonych. Jeden z nich rzuca się do ognia, a pozostali tańczą przy ognisku. Jest to dowód na to, że ciężka praca i głód spychają więźniów na skraj załamania psychicznego.