Po wylądowaniu stwierdzono, że nad niezamaskowanym lotniskiem ciągle krążą maszyny Luftwaffe. Na interwencję kpt. Stanisława Cwynara przyleciał do Podlodowa zastępca dowódcy brygady ppłk pil. Michał Bokalski i po zapoznaniu się z aktualną sytuacją na lotnisku zarządził przeniesienie XV dywizjonu na lotnisko Wielick. Niepotrzebne i bezcelowe przesunięcie dywizjonu do Podlodowa spowodowało stratę całego dnia dla jego działań bojowych. Po południu odjechał do Wielicka rzut kołowy dywizjonu, pozostawiając w Podlodowie jedynie niezbędną ekipę do uruchomienia samolotów. Rano 9 września samoloty odleciały do Wielicka. W kilkanaście minut później Luftwaffe zbombardowało lotnisko Podlodów. 10 i 11 września zadań bojowych nie wykonywano. Załogi odpoczywały, naprawiano samoloty i uzupełniano sprzęt. Do eskadry wcielono kpr. strz. sam. Romana Rosołowskiego z XX dywizjonu bombowego. 12 września do eskadry dołączyła załoga kpt. Dukszto wraz z pilotami plutonu łącznikowego. 13 września do Wielicka przyjechał por. Maślanka z rzutem kołowym eskadry. Z braku rozkazów nadal nie organizowano lotów bojowych. Do Wielicka przyleciał też inż. Stanisław Riess na samolocie PZL.46 Sum. W kilka godzin później ppor. rez. pil. Antoni Widawski, lądując na samolocie PZL P.11 Kobuz uszkodził statecznik Suma. Z braku rozkazów dowódca dywizjonu kpt.