4 września dywizjon przegrupował się na lądowisko Kaczkowo. Jednak w związku z dekonspiracją lądowiska, kpt. Rolski zarządził natychmiastowe przeniesienie się w rejon majątku Poczałkowo. O godz. 13.40 dywizjon, w tym dwa klucze 142 eskadry, startował alarmem. Przechwycono dużą wyprawę Dornierów i Junkersów osłanianych przez Messerschmitty 110. Starcie to nazwane jest przez historyków „bitwą powietrzną nad Poczałkowem”. Zestrzelono 3 samoloty wroga, ranny kpt. Leśniewski zdołał wylądować w płonącej maszynie koło folwarku Bramowo, pchor. Kogut kapotował przy lądowaniu, a pchor. Pniak po zniszczeniu jednego Ju-87 lądował koło Włocławka i następnego dnia dołączył do eskadry. Ppor. Skalski opisał w meldunku swój zwycięski udział w tym locie:

Przed wieczorem dywizjon odleciał na lądowisko Osięciny.