pomimo to był szykanowany przez miejscowe władze administracyjne i cerkiewne.

W 1903 rozpoczął „wielką wędrówkę”, aby szukać protekcji w znanych ośrodkach rosyjskiego prawosławia. Trafił do Petersburga, gdzie dzięki wstawiennictwu archimandryty Chryzanta (Szczełkowskiego) spotkał się z rektorem Akademii Duchownej – Sergiuszem, a następnie archimandrytą Teofanem, który zaofiarował mu mieszkanie w swojej celi klasztornej. Prowadząc dysputy religijne z wykładowcami i słuchaczami Akademii, Rasputin zadziwiał prostotą oraz głębokością i szczerością wiary; wkrótce jednak dotarły do Petersburga pogłoski przedstawiające go jako oszusta i rozpustnika. „Opiekunowie” namówili go do opuszczenia na pewien czas miasta. Wiosną 1904 powrócił do Pokrowskiego, gdzie jako „świątobliwego męża” oczekiwał go tłum wielbicielek, w których towarzystwie odbył kilka pielgrzymek do Wierchoturia, na grób jednego za świętych Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej – Szymona Wierchoturskiego.