W latach 1910–1930 populacja Afroamerykanów w północnych stanach wzrosła o około 40%, przy czym wzrost ten dotyczył głównie największych miast. Na początku ubiegłego wieku wielkie amerykańskie miasta, jak Chicago, Nowy Jork, Detroit i Cleveland corocznie odnotowywały znaczne wzrosty liczby mieszkańców. Przyczynami tego stanu rzeczy były migracje - zarówno zewnętrzne (głównie z Europy), jak i wewnętrzne (Afroamerykanów). W konsekwencji, w obliczu ostrej konkurencji m.in. o miejsca pracy, wzrosło napięcie między Afroamerykanami i białymi (głównie nowymi imigrantami z Europy, choć także wielu białych niewykwalifikowanych robotników ze starszej imigracji obawiało się konkurencji taniej siły roboczej w postaci Murzynów). Najbiedniejsze grupy społeczne – nowi przybysze z Europy oraz Afroamerykanie konkurowały także o tanie mieszkania.
Afroamerykanie przenosili się pojedynczo lub w małych grupkach rodzinnych. Rząd nie wspierał w żaden sposób migrantów. Podstawowym czynnikiem migracyjnym były szeroko rozumiane uprzedzenia rasowe i przypadki przemocy a nawet linczowania czarnych obywateli w południowych stanach. W północnych stanach na ogół mogli znaleźć lepsze szkoły, zaś dorośli mężczyźni łatwiej mogli uzyskać prawo do głosowania w wyborach.