Przygotowania do nalotu na reaktor Odległość między izraelskimi bazami wojskowymi a reaktorem była znaczna – ponad 1600 kilometrów, co oznaczało brak bezpośredniego wsparcia dla hipotetycznych sił militarnych operujących na lądzie. Samoloty transportowe zostałyby zniszczone przez obronę przeciwlotniczą Iraku. Operacja straciłaby także w sobie element zaskoczenia, powodując wysokie straty. Dodatkowym problemem byłoby przekroczenie granicy Jordanii i Arabii Saudyjskiej. Ponadto izraelski wywiad nie mógł zagwarantować dokładnych danych wywiadowczych na temat stanu irackiej obrony.
Po długich naradach izraelski Sztab Generalny zdecydował się wyłącznie na operację powietrzną. Wyposażona w dodatkowe zbiorniki paliwa eskadra silnie uzbrojonych F-16 wraz z eskortą F-15 zdolna była do wykonania precyzyjnego ataku bez dodatkowego tankowania w powietrzu.
Na izraelskiej pustyni Negew zbudowano makietę wznoszonego w Iraku kompleksu. Przy jej pomocy piloci ćwiczyli celność bombardowań.