Następstwem wielkiego sukcesu książki i filmu były pozwy sądowe wniesione przez mieszkańców Chimacum. Twierdzili oni, że postaci w Jajku... zostały stworzone w oparciu o nich oraz że zostali w swojej społeczności zidentyfikowani jako odpowiednicy tych postaci w świecie rzeczywistym, co wystawiło ich na pośmiewisko i liczne poniżenia. Rodzina Alberta i Susanny Bishop sprzeciwili się sportretowaniu ich negatywnie, jako Kettleowie (z ang. Czajnikowie, Czajniki). Ich najstarszy syn Edward wraz z żoną Ilah, również wnieśli własny pozew, odrzucony jednak ze względu na nieuiszczenie opłat sądowych.
Kolejny pozew wniesiono przeciwko wydawcy, firmie J. B. Lippincott oraz sklepowi The Bon Marché, który zajmował się dystrybucją książki. Wniosło go wspólnie dziewięciu pozostałych członków rodziny Bishop oraz Raymond H. Johnson, w książce przedstawiony jako Indianin „Geodak”. Szkodę wyliczono na ogólną kwotę 975 000 USD (100 000 USD każdy z członków rodziny i $75 000 USD – Johnson). Sprawa trafiła na wokandę 6 lutego 1951. MacDonald zeznała, że postaci z jej książki były zestawem szkiców osobowości różnych postaci jakie poznała.