Kazimierz Chłędowski zostawił taką charakterystykę jego postaci: Pan Włodzimierz przesiadywał najczęściej, a nawet nocował w swojej kamienicy na placu Castrum, gdzie zbierał okazy fauny polskiej i etnograficzne polskie przedmioty, z których później utworzył znane Muzeum im. Dzieduszyckich. Pan Włodzimierz, duży, ciężki mężczyzna, o rozlanej płaskiej twarzy, o grubych niezgrabnych nogach, jąkał się i szeplenił mówiąc i robił wrażenie wielkiego niezdary. Dziedzic olbrzymich dóbr, gospodarował niedołężnie i żył tylko w swych zbiorach, które gromadził z wielkim zrozumieniem rzeczy. Najulubieńszym jego towarzyszem był pan ZontakChodzi o Władysława Zontaga, spolszczały Niemiec, myśliwy i zoolog i bardzo dobrze umiejący wypychać zwierzęta. W kamienicy przy Castrum całe było laboratorium, w którym preparowano zwierzęta i ptaki przysyłane hr. Dzieduszyckiemu ze wszystkich krańców Polski, wiedziano już bowiem, że hrabia zamierza urządzić publiczne muzeum i wspierano zewsząd jego żmudną pracę. Ulubione dwa pokoje, w których hrabia czuł się zupełnie u siebie były obite w znacznej części, obwieszone obrazami Grottgera, Kossaka a łóżko nawet, jakby u zamożnego chłopa na Rusi przykryte było zgrzebną bielizną haftowaną ruskim ludowym haftem.