Zapoznaje się jeszcze z registratorem Heerbrnadem, który oferuje mu pracę kopisty starych pism u tajnego archiwariusza Lindhorsta, dziwacznego alchemika i czarodzieja. Za tę pomoc miałyby dostać tyle pieniędzy, że zrekompensuje mu to utratę sakiewki, danej sprzedawczyni jabłek. Jednak gdy Anzelmus przychodzi pierwszego dnia do pracy, ta zjawia się ponownie w kołatce u bramy, a student mdleje z trwogi.

Kilka dni później Anzelmus spotyka archiwariusza Lindhorsta, który oczarowuje go magicznymi sztuczkami oraz zdradza mu, że wąż, którego student widział, to jego córka Serpentyna. Opowiada mu dalej osobliwą historię jego rodziny. Chodzi tu o Fosforusa, piękną płomienistą lilię oraz czarnego smoka, z którym Fosforus musi walczyć.

thumb|250px|Sprzedawczyni jabłek

Następnego dnia student zaczyna pracę. Ma za zadanie skopiować bezbłędnie teksty, których jednak sam nie jest w stanie odszyfrować. Lindhorst przestrzega go poza tym, żeby ten nie zaplamił tuszem jednego z oryginałów. Szczęśliwie dla niego z pomocą przychodzi Serpentyna, co pozwala mu bez trudu wykonywać swoje obowiązki. Im intensywniej zajmuje się pismami, tym bardziej stają mu się zrozumiałe.