Przebieg katastrofy Samolot miał lądować na lotnisku Rzeszów-Jasionka od strony wschodniej. O 10:25, krótko przed lądowaniem, kiedy piloci widzieli już lotnisko na horyzoncie, doszło do awarii silników, których nie dało się ponownie uruchomić, a maszyna posuwała się tylko lotem ślizgowym, przy czym jednocześnie utraciła kontakt z ziemią, zaś część instalacji elektrycznej przestała działać.

Pilot zdecydował się posadzić samolot na długim, płaskim polu, ale nie udało mu się wysunąć podwozia. Z relacji pasażerów wynika, że uderzenie o ziemię było potężne i wyrwało niektóre fotele, jednak samolot pozostał cały do czasu, kiedy wytrącając prędkość przetoczył się przez trzy rowy melioracyjne (wówczas oderwał się jeden z silników i fragmenty kadłuba). Po zahamowaniu pasażerowie (z wyjątkiem jednej kobiety) ewakuowali się z wraku. Chwilę później doszło do wybuchów zbiorników z paliwem.

Relacje pasażerów Tomasz Beksiński w rzeszowskiej prokuraturze zeznał: „Zbliżanie do ziemi trwało tak na moje wyczucie około minuty. Zobaczyłem ziemię, coś jakby pole. Samolot ewidentnie próbował lądować. Gdy pierwszy raz uderzył w ziemię, ludzie zaczęli krzyczeć”.