1/3 stanowili byli żołnierze 27 Wołyńskiej Dywizji AK, których bliscy padli ofiarą rzezi wołyńskiej i którzy brali udział w polskich akcjach odwetowych na Wołyniu. Oficer NSZ z kierowniczego szczebla tej organizacji Jerzy Pilaciński ps. „Lech” w książce „Narodowe Siły Zbrojne - kulisy walki podziemnej 1939-1946”, wydanej w Londynie w 1976 roku pisze: Okręgi NSZ lubelski, podlaski i część rzeszowskiego odcięte od Komendy Głównej linią frontu od sierpnia 1944 r. zorganizowały samorzutnie na okres przejściowy „Tymczasową Radę Polityczną Ziem Wschodnich” i podlegającą jej „Komendę Ziem Wschodnich NSZ”. Kontakt z nią został nawiązany przez Komendę Główną NZW dopiero w lecie 1945. W tym czasie Komenda Ziem Wschodnich NSZ, bez porozumienia się z Komendą Główną NZW, rozpoczęła zaplanowaną wcześniej akcję przeciw grupom ukraińskim odpowiedzialnym za mordowanie ludności polskiej. Akcję rozpoczęto likwidacją ukraińskiej wsi Wierzchowiny zabijając wszystkich mieszkańców (ok. 200 osób) nie wyłączając dzieci. Potworną brutalność tej akcji tłumaczono później dużym procentem Wołyniaków w tych oddziałach, oraz faktem, że wieś ta była bazą wypadową przeciw ludności polskiej oraz źródłem rekrutacji do SS-Galizien.