Dwóch skazanych zdołało uciec.
Odkrycie spisku rojalistycznego Fouché oraz prefekt policji w Paryżu Louis Nicolas Dubois natychmiast po zamachu przystąpili do śledztwa, zabezpieczając pozostałe szczątki powozu i konia, po czym przesłuchali wszystkich paryskich handlarzy końmi i wozami. Udało się dotrzeć do Lamballe'a, który przedstawił rysopis Carbona, człowieka, który kupił od niego powóz na kilka dni przed zamachem. Udowodniono również, że bomba konstruowana przez Chevaliera nie była "machiną piekielną".
Chociaż Bonaparte żądał kolejnych represji wobec jakobinów, Fouché, chcąc udowodnić, że środowiska rojalistyczne są o wiele bardziej niebezpieczne od byłych uczestników rewolucji francuskiej (do których zresztą sam należał), doprowadził do osądzenia i skazania na śmierć czterech członków spisku sztyletów, których ogłoszono współwinnymi zamachu. Nawet w tym momencie konsul nakazał stracić Chevaliera, a następnie Metge'a, chociaż nie było żadnych dowodów na ich wspólnictwo w ataku. Jednak 18 stycznia 1801 policja odnalazła Carbona, który na torturach podał nazwiska wspólników. 25 stycznia został zatrzymany Saint-Régeant.