Od 1957 wykładał na Wolnym Uniwersytecie Berlina w Instytucie Teologii Ewangelickiej. W 1961 miał objąć stanowisko profesorskie w Bazylei, jednak jego kandydaturę odrzucono przez wzgląd na przypisywane mu komunistyczne sympatie. W 1968 zaangażował się w ruch studencki. Zaprzyjaźnił się z Rudim Dutschke i Ulrike Meinhof. Występował przeciwko inwazji w Wietnamie.
Stał się krytykiem stosunków kapitalistycznych. Podkreślał niesprawiedliwość społeczną kapitalizmu i konflikt, w jaki popada chrześcijanin, chcący budować humanistyczne społeczeństwo z odhumanizowanym systemem. Uważał, iż teologia i wiara nie powinny zamykać się w prywatnej sferze człowieka, lecz służyć biednym, opuszczonym i ofiarom nieludzkich porządków we współczesnym społeczeństwie. Wiara w Chrystusa była dla niego źródłem niezgody na panujące stosunki społeczno-polityczno-gospodarcze. Wolność, podarowana przez łaskę Boga, opierała się jego zdaniem nie na utrzymywaniu przywilejów, lecz na służbie i dzieleniu się z ubogimi. Twierdził: Socjaliści mogą być chrześcijanami, ale chrześcijanie muszą być socjalistami. Jednocześnie zdobywał uznanie jako zwolennik dialogu między chrześcijanami a Żydami.