Każda linijka utworu składającego się z 12 krótkich zwrotek, jest niezwykle ostra, tak jakby Dylan chciał spalić za sobą wszystkie mosty, a i niektóre przed nim. Jakby chciał za nimi pozostawić właściwie wszystkich i żeby każdy myślał, że piosenka dotyczy właśnie jego.

Dodatkowe światło rzuca także tytuł kompozycji; Dylan mieszkał na West 4th Street w Greenwich Village. Dlatego każdy właściwie folkowiec z tej dzielnicy mógł wziąć do siebie to, że zbierał okruchy ze stołu Dylana, podkradał, stawał się więc uzurpatorem i oportunistą, a co najgorsze – tym samym był całkowicie nieoryginalny.

Dylan z właściwą sobie dezynwolturą i być może chęcią pomieszania tropów interpretatorom, zapowiedział kiedyś „Postively 4th Street” jako „jedną z moich piosenek o przyjaźni”. Przy innej okazji powiedział „Positively 4th Street” jest krańcowo jednowymiarowa, co lubięOliver Trager. Keys to the Rain. s. 496.. Jego najbliższą koterię stanowili Bob Neuwirth, Victor Maimudes, Dawid Blue i Phil Ochs (do czasu zerwania przyjaźni).