Według współczesnego polskiego historyka, Macieja Korkucia, w swoich odezwach „Ogień” ostrzegał wszystkich konfidentów i ludzi pełniących w UB kierownicze stanowiska, że będą na każdym kroku wieszani i strzelani, nie patrząc na ich pochodzenie, a ich dobytek zostanie skonfiskowany na rzecz oddziałów partyzanckich. Z tego powodu działalność jego oddziałów wymierzona była zarówno w osoby narodowości polskiej, jak i pochodzenia niemieckiego, słowackiego i żydowskiego.

Historyk Artur Bata w publikacji pt. Bieszczady w ogniu z 1987 wskazał na rzekomy kontakt Józefa Kurasia z kpt. Antonim Żubrydem, dowódcą oddziału partyzanckiego „Zuch” Narodowych Sił Zbrojnych (w Sanoku miał zostać zatrzymany łącznik od Kurasia, którego aresztował dowódca tamtejszego dywizjonu pociągów pancernych Służba Ochrony Kolei (SOK), kpt. Marian Jarosz).

Okoliczności śmierci Jesienią 1946 organy bezpieczeństwa rozpoczęły ofensywę. 21 lutego 1947 „Ogień” wraz z towarzyszącą mu nieliczną grupą podkomendnych został otoczony przez grupę operacyjną KBW w Ostrowsku koło Nowego Targu. „Ogień” po walce i próbie wydostania się z okrążenia usiłował popełnić samobójstwo na strychu jednej z wiejskich chałup. Zmarł tuż po północy 22 lutego 1947 w szpitalu w Nowym Targu.