Waldemar zgadza się na eksperyment i powiadamia listownie narratora, że umrze prawdopodobnie w przeciągu dwudziestu czterech godzin. Dwaj lekarze Waldemara mówią narratorowi o złej kondycji pacjenta. Po potwierdzeniu ponownie przez Waldemara, że ten chce być częścią eksperymentu, narrator powraca następnej nocy wraz z dwiema pielęgniarkami i studentem medycyny w charakterze świadków. Pacjent raz jeszcze zgadza się na udział i prosi narratora, aby ten się pośpieszył z obawy, iż ten „przeciągał to zbyt długo”. Waldemar zostaje czym prędzej zahipnotyzowany, a chwilę potem wracają dwaj lekarze i służą za dodatkowych świadków. W transie zdaje on najpierw relacje, że umiera, a następnie, że jest martwy. Narrator pozostawia go w stanie hipnozy przez siedem miesięcy, badając go każdego dnia. W tym czasie nie ma on pulsu, bicia serca i zauważalnego oddechu, jego skóra jest zimna i blada.
Wreszcie narrator próbuje obudzić Waldemara, zadając pytania, na które odpowiedzi padają z wielką trudnością, głosem zdającym się wydobywać z jego spuchniętego, czarnego języka. Między transem a świadomością, język Waldemara błaga, aby albo go szybko przenieść w stan snu albo natychmiast zbudzić.