Żołnierze, będąc jeszcze daleko od fortu, dostali się po ostrzał z broni maszynowej zainstalowanej w dziesiątkach otworów strzelniczych, a także w zamaskowanych bunkrach w okolicy. Amerykańskie czołgi ruszyły, aby wesprzeć piechotę, ale fort był całkowicie niewrażliwy na pociski czołgowe. Z kolei bunkry na wzgórzach były tak zamaskowane, że namierzenie ich było prawie niemożliwe. Gdy do czołgów otworzyła ogień artyleria i kilka z nich zostało zniszczonych, te wróciły do reszty oddziałów. Piechurzy natomiast ukryli się i poczekali do zmroku, a następnie wycofali się.

Drugi atak Przed drugim natarciem w szeregach kompanii A, G i B 11 pułku panowało niskie morale. Kompania A otrzymała niewielkie ilości ciężkiego sprzętu, ale kilka godzin przed atakiem okazało się, że jest on bezużyteczny. Buldożery, których zadaniem było przedrzeć się przez zasieki i unieszkodliwić pole minowe, miały poważne awarie silnika. Żadnego z nich nie dało się wprawić z ruch. Z czterech miotaczy płomieni działał tylko jeden. Nadzieją były za to rury Bangalore, które pomogły przedrzeć się przez umocnienia na plaży Omaha.