Dodatkowo były właściciel został ukarany karą odszkodowania w wysokości 30 000 złotych.
Notuje się też, niekiedy udane, próby firm lub osób przejęcia wartościowych domen od ich dotychczasowych posiadaczy przez składanie fałszywych oświadczeń o rzekomym naruszenia znaku handlowego. Praktyka ta jest znana pod nazwą lub „”.
Termin cybersquatting jest też niekiedy (nietrafnie) odnoszony do osób rejestrujących nazwy domen „hurtowo”, choć praktyka ta nie ma charakteru działania skierowanego przeciwko konkretnym posiadaczom znaków handlowych. Również nietrafne jest określanie mianem cybersquattera osoby chcącej sprzedać posiadaną domenę.
Alternatywne spojrzenie na kwestię cybersquattingu Istnieją również głosy, które przyznają cybersquatterom pewne prawa ze względu na wkład intelektualny związany z prognozą, iż adres domeny może być nowatorskim kanałem marketingu, który zwiększa zyskowność danej marki. Firma będąca posiadaczem praw do marki powinna zapłacić wynagrodzenie osobie, która jako pierwsza wpadła na pomysł wykorzystania nowego narzędzia (w tym przypadku nazwy adresu internetowego) do promowania marki.