Ostatecznie opatentowali rozwiązanie wspólnie jako „dłuto dla przemysłu naftowego”.

W 1907 w czasie wiercenia szybu „Wilno” w rejonie borysławskim wykorzystał tę metodę praktycznie, w rezultacie czego dowiercił się do głębokości 1000 metrów (gdzie typowe szyby dochodziły do 400 metrów) do zasobnych pokładów roponośnych. Nastąpił wybuch i strumień ropy rozbił koronę szybu i wytrysnął ponad ziemię. Dzienna wydajność szybu wyniosła 900 ton, co do tej pory nie występowało w Galicji. Zastosowanie tej metody przez Wolskiego zmusiło innych producentów do podniesienia wydajności produkcji i w rezultacie w 1907 osiągnięto w Galicji wydobycie 120 tys. ton ropy, gdy w 1906 było ono o połowę niższe. Na taką ilość ropy nie było zbytu w zacofanej gospodarce galicyjskiej i nastąpił gwałtowny spadek cen ropy i cały przemysł naftowy Galicji stracił na dochodowości. Nadprodukcja ta wpłynęła też na dalsze losy wynalazku Wolskiego, na którego szersze wprowadzenie zabrakło pieniędzy, a sam wynalazek został wykupiony i ukryty w szafach pancernych firm zainteresowanych utrzymaniem starych metod wiertniczych. Wynalazek tarana wiertniczego Wolskiego wyprzedził swoją epokę i prace nad metodą hydrauliczną wierceń podjęto dopiero ponad 20 lat po jego patencie.