Przez cały okres objawień każdego dnia odbywało się nabożeństwo pod przykościelnym klonem. Justyna i Barbara po każdej wizji relacjonowały je księdzu Weichslowi i przekazywały mu polecenia od postaci. Czasem w relacjach dziewcząt występowały drobne różnice.

8 września wizjonerki opowiedziały, że Matka Boska pobłogosławiła pobliskie źródełkoźródełko nie jest wymieniane w żadnym wykazie urzędowym ani na stronie http://e-wodowskaz.pl/obiekty-wodne.html a tam w dziale Źródła, które po dziś dzień jest uznawane przez wiernych za cudowne.

W tym samym czasie, oprócz dwóch dziewcząt, zgłaszało się do księdza Weichsla kilkanaście kobiet z Warmii i dalszych okolic, które twierdziły, że również miały objawienia. Spośród nich uznanie proboszcza uzyskały jedynie wizje dwóch innych kobiet z Gietrzwałdu, 23-letniej Katarzyny Wieczorkówny (1853–1897) i 49-letniej wdowy Elżbiety Bilitewskiej (1828–1903), których wizje trwające jeszcze do 1879, mimo różnic, również zwykle zalicza się do objawień gietrzwałdzkichS. Sulima, Gietrzwałd, Zapomniane sanktuarium na ziemiach odzyskanych, Kraków 1947, s. 3–5, 16..

W miejscu objawień postawiono kapliczkę z wizerunkiem Matki Boskiej.