Bawarski minister spraw wewnętrznych, , który dowodził centrum kryzysowym wraz z Genscherem i komendantem monachijskiej policji , zaprzeczył, że taka oferta w ogóle istniała. W konsekwencji niemiecka policja, która odbijała zakładników, nie mając wcześniejszego przeszkolenia w takich operacjach, została pozbawiona wyspecjalizowanej pomocy technicznej.

Według dziennikarza fakt, że zakładnicy byli Żydami, postawił Niemców w niezwykle niekorzystnej sytuacji politycznej. Cooley twierdził, że niemieckie władze oferowały porywaczom jakąkolwiek kwotę pieniędzy, a nawet wymianę na wysokich rangą Niemców, w zamian za wypuszczenie zakładników. Obie oferty zostały odrzucone.

Szef monachijskiej policji Manfred Schreiber i Bruno Merk, minister spraw wewnętrznych Bawarii, negocjowali bezpośrednio z porywaczami, powtarzając ofertę dowolnej kwoty pieniędzy. Według Cooleya odpowiedź terrorystów brzmiała: „Pieniądze nic nie znaczą dla nas;