Rząd Zimbabwe próbował ratować sytuację używając środków chemicznych, jednakże doprowadziło to do skażenia ujęć kanalizacyjnych w Harare oraz innych większych miastach kraju. Minister ds. Rozwoju oraz infrastruktury wodnej potwierdził 4 grudnia 2008 roku, że usuwanie skutków skażenia może potrwać nawet do 12 tygodni. W walce z epidemią nie pomaga także kryzys światowy, który dotknął Zimbabwe bardzo dotkliwie, a także biurokracja i korupcja w strukturach rządowych. Sytuacja ta utrzymuje się od upadku kolonializmu w Zimbabwe, powodując znaczący rozkład gospodarki, co w konsekwencji doprowadza do braków pieniędzy na radzenie sobie ze skutkami epidemii.
Fatalny stan służby zdrowia jest również istotnym czynnikiem wpływającym na brak efektów w walce z epidemią. Szpitale nie posiadają odpowiedniego wyposażenia oraz podstawowych lekarstw zapobiegających cholerze, takich jak szczepionki. Szukając redukcji kosztów rząd zamknął szkołę medyczną oraz znajdujący się obok niej szpital, czwarty co do wielkości w kraju. Fakt ten spowodował, że w szpitalach brakuje coraz więcej lekarzy oraz wykwalifikowanego personalu medycznego. Z powodu ogromnego poziomu inflacji, wynoszącego nawet 200 milionów procent, szpitale nie są w stanie zakupić lekarstw nawet za granicą ze względu na ogromne różnice w kursie walutowym.