1912 systematyczny „kurs praktyczny” psychoanalizy, na co się z radością jako na pewną „nowalię” zgodziłem; ale przystąpiłem do tego eksperymentu nie bez pewnej lekkiej nieufności i krytycznego nastawienia. [...] Dla dr de Beaurain poza osobistą sympatią, którą, jak sądzę, dla mnie „żywił”, byłem jeszcze interesującą „eksperymentalną świnką morską” (ein Versuchskaninchen) [...] prócz tego, że wyjątkowy ten i niedoceniony u nas człowiek chciał mi dać coś z siebie, ze swojej głębokiej wiedzy o ludziach i życiu, ustokrotnionej potężnym aparatem teorii Freuda, tego również nie wszędzie należycie docenionego, jednego z największych geniuszy i dobroczyńców ludzkości naszej epoki. Dr de Beaurain chciał mnie uratować w pewnym sensie od samego siebieWitkiewicz S.I. Narkotyki. Niemyte dusze. Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy, 1993 s. 151–152. W liście do żony z 27 września 1929 roku Witkacy wspomniał o Beaurainie (tu: „Borę”): „Więc czyż chodzi jedynie o te przeklęte płciowe historie, co do których nikt przecie (z mężczyzn) nie miał inaczej urządzonych, a stary Borę zawsze twierdził, że m[ężczyzna] musi mieć wiele kobiet i że pożycie z jedną jest tylko jedną formą onanizmu”Stanisław Ignacy Witkiewicz: Listy do żony (lata 1928–1931). Przygotowanie do druku: Anna Micińska. Opracowanie i przypisy: Janusz Degler.