Na jednym bazarze zatrzymują Krawczyka, który usiłował sprzedać zegarki.

Śledztwo prowadzi młody kapitan Bogdan Zawada z warszawskiej Komendy Głównej Milicji Obywatelskiej; absolwent psychologii, mąż i ojciec. Następnie psychopata zabija we Wrocławiu dyrektora Instytutu Automatyki. Śledczy znajdują w miejscu oddania strzału łuskę i krakowski bilet tramwajowy. Naczelny inżynier instytutu okazuje się być dawnym znajomym kapitana. Zawada udaje się na pogrzeb dyrektora instytutu.

Zawada przypuszcza, że kolejne zabójstwo to tylko kwestia czasu. Pojawia się nikły trop: oglądając zdjęcie z pogrzebu dziewczyny w Opolu zwraca uwagę na niewyraźną postać mężczyzny, który pojawił się na pogrzebie dyrektora we Wrocławiu. Ten nieznany nikomu z uczestników pogrzebów człowiek, z niewiadomych powodów uczestniczył w obu. Kapitan Zawada usiłuje określić motyw psychologiczny, którym kieruje się morderca. Zakłada, że wszystkie dotychczasowe zabójstwa były popełniane z nienawiści do ludzi, którzy byli szczęśliwi.