Rankiem 14 czerwca 2011 został zatrzymany przez milicję przed swoim domem w Grodnie. Uniemożliwiono mu w ten sposób dotarcie do sądu rejonu leninowskiego Grodna, na początek procesu Andrzeja Poczobuta. Cały dzień był przetrzymywany w milicyjnej izolatce. Nazajutrz sędzia Ksienia Stasiukiewicz skazała go na 5 dni aresztu za niecenzuralne słownictwo. Jego sprawa była rozpatrywana w budynku milicji, a nie w sądzie. W areszcie, na znak protestu, odmawiał przyjmowania pokarmów i płynów, w wyniku czego stracił 8 kg wagi. Przez pewien czas znajdował się w przepełnionej celi.

24 czerwca 2011 został ponownie zatrzymany w brutalny sposób (milicjanci wlekli go po ulicy) za przebywanie w niedozwolonym miejscu. Tego samego dnia w budynku milicji odbył się jego proces. Oskarżono go o głośnie przeklinanie na ulicy i niepodporządkowanie się funkcjonariuszom milicji. W trakcie procesu Bancer wykazał, że protokoły milicji są sprzeczne – zgodnie z nimi znajdował się w dwóch odległych miejscach jednocześnie. Jego niewinność potwierdzali także liczni świadkowie. Mimo to, sędzia Natalla Kozieł skazała go na karę grzywny w wysokości 80 minimalnych płac, czyli 2 100 000 białoruskich rubli (wówczas równowartość ponad 1000 zł).