Tomasza w Krakowie, w którym zgromadził nieciekawy księgozbiór, jednocześnie starając się zniechęcić przypadkowych klientów; konsekwentnie twierdził, że poszukiwanych książek nie ma w ofercie, a osoby, które jednak zainteresowały się jakąś pozycją z jego antykwariatu, odstraszał wygórowaną ceną. Podobnie traktował oferujących mu książki do sprzedania.
Takie postępowanie antykwariusza miało swoje uzasadnienie; w rzeczywistości nie potrzebował on klienteli, a jedynie sklepu jako pewnej centrali swojej działalności i pasji bibliofilskiej. Himmelblau interesował się nie tylko wartością handlową książek, ale i ich treścią; był wybitnym znawcą polskich książek, gorliwym poszukiwaczem poloniców, szczególnie starych druków. Skupowane dzieła sprzedawał z niechęcią, co najwyżej do zbiorów bibliotek naukowych, z nadzieją wykorzystania ich w pracy naukowej. Szczególnie starał się o zasilanie Biblioteki Jagiellońskiej i stąd częstym gościem jego antykwariatu był m.in. Stanisław Estreicher.