Według Wiktora Suworowa Stalin nie wierzył w możliwość ataku niemieckiego, z uwagi na niedostateczne przygotowanie sprzętowe (kilkukrotnie mniejsza liczba pojazdów jeżdżących i latających, do tego z gorszymi osiągami) i kadrowe (wojna na kilka frontów) armii Hitlera, uniemożliwiające mu odniesienie ostatecznego zwycięstwa nad ZSRR.

Atak III Rzeszy zaskoczył Stalina, który wprowadzając Hitlera w strategiczny impas (za sprawą paktu Ribbentrop-Mołotow) czekał, aż nastanie ostatni akord wojny na zachodzie, tj. desant na Wyspy Brytyjskie. Nie mógł uwierzyć, że Hitler mając po jednej stronie nieosiągalną Brytanię, a po drugiej swojego sojusznika w postaci ZSRR złamie pakt i zaatakuje go rozpraszając swoje siły, czyli zrobi coś, czego skrupulatnie unikał w latach 1939–1940.

Głównym założeniem operacji, planowanej w myśl blitzkriegu, było jak najszybsze zniszczenie Armii Czerwonej i doprowadzenie do upadku państwa, które jak każda dyktatura w przypadku znacznego osłabienia sił wojskowych było podatne na wewnętrzne niestabilności. Istnieją przesłanki, że ostateczną linią niemieckiego natarcia miała być linia Uralu. Hitler zaplanował podział sił wschodnich na trzy grupy armii, które miały zajmować konkretne obszary niezależnie od siebie, rozpoczynając równocześnie.