Zadaniem okrętu w tym rejsie miało być zwalczanie jednostek przeciwnika.

Atak na „Sępa” 3 września o godzinie 20:22 patrolujący u wejścia do Zatoki Gdańskiej U-14 wynurzył się i wykrył polski okręt podwodny ORP „Sęp”, po czym nieodkryty podszedł bliżej celu na powierzchni, z uwagi na brak szans na doścignięcie go pod wodą. Z odległości kilometra wystrzelił ok. 20:42 pojedynczą torpedę, po czym zanurzył się, nie chcąc ryzykować walki z silniejszym okrętem. Przyjmuje się, że wystrzelona torpeda G7a T1 z zapalnikiem magnetycznym Pi1 eksplodowała przedwcześnie, zbyt daleko od polskiego okrętuRobert Cecil Stern: The Hunter Hunted, s. 55-57.. W rzeczywistości wybuch, który wzięto za wybuch pocisku artyleryjskiego, został zaobserwowany 200–500 metrów za rufą „Sępa” i nie spowodował uszkodzeń, a torpeda była ponadto niecelna z uwagi na większą prędkość polskiego okrętu. Niemcy, nieświadomi dotąd błędu konstrukcyjnego swoich zapalników magnetycznych, który kilka miesięcy później zaważył na wynikach U-Bootów w kampanii norweskiej, słysząc eksplozję założyli zniszczenie polskiej jednostkiMichael Alfred Peszke: Poland's Navy, s. 39-43.. U-14 wynurzył się i na miejscu celu z pokładu U-Boota dostrzeżono plamę na wodzie, którą wzięto za plamę oleju napędowego.