5 lipca Legislatywa wydała dekret "Ojczyzna w niebezpieczeństwie" (fr.la patrie est en danger) i wydała polecenie, by wszyscy obywatele uzbroili się i rozpoczęli czynną służbę w Gwardii Narodowej. Osoby, które nie były w stanie samodzielnie zakupić broni, otrzymały piki. Komuna Paryża rozwiązała niektóre formacje zbrojne stacjonujące w mieście znane ze swojej wierności królowi oraz zdelegalizowała klub feuillantów. Gniew sankiulotów zdwoiła jeszcze deklaracja księcia brunszwickiego Karola Wilhelma, wydana 25 lipca. W odezwie do Francuzów groził osobom odpowiedzialnym za wypadki czerwcowe sądem wojennym. Słowa te były skierowane do członków Zgromadzenia Narodowego, władz okręgowych, miejskich i gwardii narodowej. W liście grzmiał by mieszkańcy niezwłocznie ukorzyli się przed królem Francji. Zadeklarował, że w wypadku wyrządzenia krzywdy rodzinie królewskiej, doprowadzi do przykładnej zemsty, a buntowników skaże na śmierć. Odezwa której treść dotarła do stolicy Francji 1 sierpnia byłą iskrą zapalną, która padła na beczkę prochu. Te nastroje ludu paryskiego potęgowała jeszcze atmosfera w radykalnych klubach politycznych, które – głównie kordelierzy – zaczęły po opublikowaniu Manifestu Brunszwickiego otwarcie nawoływać do powstania.