Antoniusz potem został przez wrogów oszukany, którzy pozorowali chęć zawarcia z nim pokoju. Fraates IV bowiem obiecał mu zawarcie pokoju, gdy ten wycofa swoje wojska z miasta. Antoniusz zgodził się tę propozycję, co wykorzystali Medowie paląc jego machiny oblężnicze i rozgrzebując kopce. Partowie zaś zaatakowali go i zadali duże straty. Antoniusz musiał się z tego powodu cofnąć, dzięki czemu Partia została uratowana (Kasjusz Dion, Historia rzymska, ks. XLIX, rozdz. 25-29).

Artawazdes utrzymał władzę nad swoim krajem, ale Rzymianie mocno go zniszczyli. Król partyjski Fraates IV potraktował go łaskawie i dał mu niewiele z łupów pozostawionych przez Rzymian. Artawazdes, z tego powodu i z braku innych zaszczytów rozgniewał się na niego. Pałał także chęcią ukarania Artawazdesa II, króla Armenii, za sojusz z Rzymianami. Dlatego w 35 r. Artawazdes wysłał Polemona do Marka Antoniusza, by zaoferować przyjaźń i sojusz. Rzymianin bardzo chętnie przyjął ofertę. Ofiarował później Polemonowi Małą Armenię w nagrodę za misję (XLIX 33). Wyruszył do Armenii, by zmusić jej króla Artawazdesa II do stawienia się u niego, bowiem ten wiedział, co się święci. Gdy ten przybył został aresztowany, by uzyskać od Ormian daninę. Po ich odmowie, Antoniusz zajął Armenię. Po dokonaniu tego postanowił zawrzeć więzy pokrewieństwa z królem Medii Atropatene.