Zastosowanie takiego manewru stało się przyczyną nazwania samolotu „szybowcem z Gimli”.

Lot zakończył się bez poważniejszych strat, pomimo że dawne wojskowe lotnisko w Gimli zamienione zostało w tor wyścigowy, na którym w letnie weekendy (23 lipca 1983 przypadał w sobotę) spotykali się miłośnicy motoryzacji z rodzinami. Betonowy pas startowy szczęśliwie był prawie pustyWprawdzie znajdowały się na nim ścigające się na rowerach dzieci, ale samolot zatrzymał się na tyle daleko od nich, że nie doznały uszczerbku.. Samolot przed przyziemieniem skutecznie wysunął tylko prawe i lewe koła podwozia, natomiast goleń przednia nie wysunęła się do końcaZmniejszenie prędkości lotu przed lądowaniem spowodowało, że energii pochodzącej z awaryjnej prądnicy nie wystarczyło do otwarcia i zablokowania przedniego podwozia (boczne, jako większe i cięższe, wysunęły się i zablokowały pod własnym ciężarem)., dlatego też samolot zaraz po przyziemieniu oparł się przednią częścią kadłuba o ziemię i szorował nim o pas startowy.