Zaraz potem wyłączył się lewy silnik i Pearson zakomunikował obsłudze naziemnej, że będzie realizował podejście do lądowania z jednym czynnym silnikiem; samolot znajdował się wówczas na wysokości 12 500 metrów. Przeliczniki pokładowe cały czas wskazywały, że ma wystarczającą ilość paliwa na bezpieczne przeprowadzenie samolotu; w rzeczywistości jednak były one nastawione na fałszywy stan początkowy przed startem. Zbliżając się do Winnipeg z jednym czynnym silnikiem piloci powoli obniżali lot do nakazanego poziomu 6000 metrów, ale kiedy samolot znalazł się na wysokości 8500 m – całkowicie zabrakło paliwa i wyłączył się również drugi silnik. Ani pilot, ani pierwszy oficer nigdy nie byli szkoleni, jak reagować na taką sytuację; również w instrukcji samolotu nie przewidziano takiego przypadku.
Kontrolując lot ślizgowy ważącego ponad sto ton samolotu z 61 pasażerami i 8 członkami załogi na pokładzie, pilot kontynuował lot w kierunku Winnipeg. Kiedy okazało się, że opada jednak nieco zbyt szybko i nie zdoła utrzymać samolotu w powietrzu do samego lotniskaNa podstawie wyznaczonej po kilkudziesięciu minutach lotu z wyłączonymi silnikami prędkości opadania pierwszy oficer Maurice Quintal oszacował, że tego dnia w tych warunkach parametr tzw.