Za sugestią Akbara Chana armia brytyjska zatrzymała się na nocleg. Tego dnia Brytyjczycy przeszli zaledwie sześć kilometrów. Noc była tak zimna, że sipajowie wrzucali do ogniska wyposażenie i ubrania, aby się ogrzać. Mimo tego wielu żołnierzy zamarzło. 8 stycznia Armia Indusu dotarła do przełęczy Kurd-Kabul. 44 pułk piechoty atakiem na bagnety oczyścił drogę, zaś kawaleria rozpędziła grupkę afgańskich jeźdźców. Kiedy jednak armia weszła na przełęcz, zaatakowali ją Afgańczycy. Po stronie Armii Indusu było 3000 zabitych, głównie posługiwaczy obozowych.
9 stycznia Elphinstone, ulegając namowom Akbara Chana, wydał mu zakładników w postaci oficerów sztabowych i ich rodzin. Zakładnicy spędzili w afgańskich fortach dziewięć miesięcy. Nikt się nad nimi nie znęcał. Przeżyli ci, których nie zmogło dostarczane jedzenie. 10 stycznia reszta armii wznowiła marsz. Trzy kilometry za obozem, w wąwozie Tunghi Tariki, Afgańczycy zaatakowali ponownie. Straż przednia złożona z resztek 44 pułku, Królewskiej Artylerii Konnej i kawalerii Kompanii zdołała się przebić. Reszta została zmasakrowana. Przy życiu pozostało 450 żołnierzy i 3000 posługiwaczy.