Z tego względu, ani Labienus nie zamierzał przekraczać rzeki, ani też nie sądził, żeby i Trewerowie byli skłonni ją forsować pod bokiem jego legionów. Wśród Galów z każdym upływającym dniem rosły nadzieje na rychłe nadejście posiłków. Wobec takiego stanu rzeczy Labienus rozmyślnie ujawnił swe plany podczas narady wojennej licząc na to, że sprzymierzeni z Rzymianami Galowie służący w jeździe szybko przekażą jego zamiary Trewerom. Oświadczył, że w związku z wieściami o zbliżaniu się Germanów nie zamierza narażać na niebezpieczeństwo siebie i swego wojska i następnego dnia o brzasku nakazuje zwinąć obóz. Wiadomość ta bardzo szybko dotarła do powstańców galijskich. W czasie nocnej narady w ścisłym dowództwie rzymskiej armii Labienus wyjawił swoje rzeczywiste zamiary sprowokowania Galów do bitwy i przekazał swym trybunom i centurionom pierwszej rangi nowe rozkazy. Żeby łatwiej wywołać u nieprzyjaciela podejrzenie o przerażeniu Rzymian, nakazał, by zwijać obóz w jeszcze większym, niż to zazwyczaj bywa u narodu rzymskiego, zgiełku i zamieszaniu. Z tych względów odmarsz legionów robił wrażenie gotowania się do ucieczki. I to także, wskutek tak znacznej bliskości wrogich obozów, jeszcze przed świtem zwiadowcy przekazali wodzom Trewerów.