Głoszą oni, że elementem potwierdzającym teorię elektryczną ma być brak wykrycia fal grawitacyjnych, postulowanych w standardowym modelu.

Plamy na Słońcu to, według elektrycznej teorii, wewnętrzne warstwy gwiazdy, które odkrywane są w wyniku zaniku dopływu jonów ujemnych z zewnątrz, co powoduje wypływ jonów dodatnich, a w wyniku tego powstaje bardzo silne pole magnetyczne wytwarzane przez odpływający prąd. Wraz z pojawieniem się plam na Słońcu jest ono bardziej aktywne, a co za tym idzie także cieplejsza staje się korona słoneczna, która emituje w otaczającą ją przestrzeń więcej energii w różnej postaci. Według tej teorii, wnętrze Słońca najprawdopodobniej w ogóle nie dostarcza ciepła na zewnątrz i nie zachodzą tam reakcje nuklearne. Teoria ta zakłada, że w fotosferze zachodzi wyładowanie łukowe. W chromosferze mieści się plazmowa „warstwa podwójna” ładunku elektrycznego (oddzielająca dodatni ładunek Słońca od ujemnego ładunku plazmy pierwotnej). Korona słoneczna jest łuną powstałą podczas wyładowań plazmy.

Krytycy teorii Elektrycznego Słońca przyznają, że ilość elektronów do zasilania Słońca wydaje się być wystarczająca.