Otwarty dostęp nie jest równoznaczny z domeną publiczną, gdyż twórcy publikacji nie zrzekają się swoich praw autorskich i mogą stawiać różnego rodzaju warunki udostępniania twórczości, o ile tylko nie ograniczają one wcześniej wspomnianych zasad swobodnego korzystania z niej, Peter Suber (ang.)..
Od strony prawnej publikowanie treści na zasadach otwartego dostępu może wiązać się z objęciem ich jedną z wolnych licencji, choć nieczęsto się to zdarza. Licencje te stanowią rodzaj umowy między autorami i potencjalnymi czytelnikami, zezwalając im na wszystko, co mieści się w pojęciu otwartego dostępu, jednak narzucające różnego rodzaju obowiązki, takie jak np.: dołączanie do kopii tekstu informacji o źródle i autorach, udostępnianie kopii na tych samych zasadach co oryginał. Jednak nie wszystkie czasopisma czy repozytoria otwarte stosują licencje, czasem prezentują tylko ogólną politykę otwarcia bez dokładnego oznaczania statusu prawnego utworów.
Działania instytucjonalne Wokół koncepcji otwartego dostępu powstało wiele instytucjonalnych inicjatyw mających wspierać i promować tę koncepcję.