Tymczasem masakra wywołała spontaniczną reakcję społeczną: następnego dnia i 13 lutego miały miejsce masowe przerwy w pracy. Faktycznie sparaliżowany został region paryski. Liczba uczestników tego protestu szacowana jest pomiędzy 100 tys. pracowników (według oficjalnych danych prefektury policji) poprzez 300-500 tys. (Le Monde, Le Figaro) do miliona osób (prasa komunistyczna). Podobna liczba paryżan uczestniczyła w uroczystościach pogrzebu ofiar i w manifestacji, jaka odbyła się tego samego dnia dla uczczenia ich pamięci.
W oczach historyków Historycy spierają się do tej pory o to, na ile cała masakra została wywołana dużymi wpływami prawicy w policji i wojsku francuskim. Zdaniem niektórych badaczy atak na pokojową manifestację był przygotowany z góry i miał przekazać określony komunikat politycznyA.Dewerpe, op.cit., s.281, kwalifikują go zatem jako akt terroryzmu państwowegohttp://www.vacarme.eu.org/article1344.html Wywiad z A.Dewerpe’em, Vacarme, n°40, lato 2007. Z kolei historyk Jean-Paul Brunet uważał masakrę jedynie za konsekwencję błędu jednego człowieka - komisarza Ysera, który wydał rozkaz ataku.