Muzeum działało jako autorska inicjatywa oparta na dobrowolnych datkach zwiedzających, bez instytucjonalnego wsparcia. W 2016 łączną liczbę gości, którzy odwiedzili placówkę, szacowano na około 150 tysięcy, a liczba przepisanych dzieł wynosiła wówczas ponad 120 (nie tylko Reymonta, ale również Adama Mickiewicza czy Henryka Sienkiewicza). Tadeusz Modrzejewski borykał się nieustannie z poważnymi kłopotami finansowymi, a stan techniczny lokalu stopniowo się pogarszał. Media wielokrotnie opisywały historię „ostatniego polskiego skryby”, który żyje bez ogrzewania, prądu i bieżącej wody, przepisując książki przy świecach, a przyświeca mu motto „w beznadziei jest nadzieja”. Jesienią 2010 muzeum zostało na kilka tygodni zamknięte, a Modrzejewski planował wyprowadzkę. Ostatecznie uznał jednak, że „nie może zdradzić Reymonta” i placówkę reaktywowano. Groźba zamknięcia pojawiała się również w kolejnych latach, organizowane były zbiórki pieniędzy, by temu zapobiec. Wsparcia udzieliła m.in. kanadyjska The Reymont Foundation i Fundacja im. Stefana Batorego. Do ponownego tymczasowego zamknięcia doszło w trakcie pandemii COVID-19.