W niemieckim wówczas Słupsku natrafił na dużą grupę parafian polskiego pochodzenia, dlatego od pierwszych dni swej pracy duszpasterskiej nie krył narodowych, polskich, patriotycznych przekonań. Mimo protestów grupy parafian – Niemców o nacjonalistycznym przekonaniu – wkrótce zaczął czytać ewangelię i wygłaszać kazania także w języku polskim. Początkowo władze niemieckie nie reagowały, dopiero od 1921 zaczęto wywierać naciski na księdza, by zaprzestał tych praktyk. Niemcy nie zapomnieli mu też działalności z lipca 1921, gdy udał się w rodzinne strony, by agitować na Górnym Śląsku na rzecz Polski.
Mimo to prowadził aktywną pracę duszpasterską na terenie całej parafii, docierał też do polskich robotników sezonowych, do rodzin kaszubskich, a nawet do Sławna, gdzie mieszkała duża grupa katolików. Ksiądz cieszył się w Słupsku poważaniem i autorytetem, jednak ataki nacjonalistów niemieckich, żądających jego usunięcia, nie ustawały. We wrześniu 1926 po fali ataków prasowych poprosił kurię biskupią w Katowicach o pomoc i pośrednictwo w zamianie parafii słupskiej na probostwo w Leszczynach na Śląsku. W wyniku porozumienia między kardynałem Hlondem i kardynałem Bertramem, metropolitą wrocławskim, 1 stycznia 1927 objął parafię w Leszczynach, a na placówkę parafialną w Słupsku przybył ks.