Po tej dacie w miejscowości spośród polskich mieszkańców zostali jedynie ci, którzy byli skoligaceni z Ukraińcami lub uzyskali od nich pomoc w ukryciu się przed wywózką.
Według Andrzeja Leona Sowy i Mariusza Zajączkowskiego polskie dowództwo postanowiło podczas uderzenia na Sahryń dokonać pacyfikacji wsi i zaatakować ludność cywilną, by brutalność ataku podziałała odstraszająco i zniechęciła UPA do dokonywania kolejnych mordów na Polakach. Grzegorz Motyka pisze, że dowódca polskich oddziałów AK por. Zenon Jachymek ps. „Wiktor” wydał rozkaz oszczędzania ludności cywilnej, który nie był jednak respektowanyG. Motyka, Ukraińska partyzantka 1942-1960, s. 396.. W ocenie Zajączkowskiego jest to jednak mało prawdopodobne. Autor ten wskazuje, że w zachowanych dokumentach AK już z jesieni 1943 nakazuje się stosować odpowiedzialność zbiorową wobec mieszkańców ukraińskich wsi, w których ukrywali się sprawcy zbrodni na Polakach lub w pobliżu których doszło do takich zbrodni.
Przed 10 marca do Sahrynia przybyli zagrożeni odwetowymi działaniami polskiej partyzantki ukraińscy mieszkańcy m.in.: Pasieki (obecnie część Wronowic), Terebinia, Modrynia.