W nocy z 5 na 6 września z inicjatywy dowódcy 154 pp ppłk. Idzika, zorganizowany został wypad na pozycje niemieckie. Akcją dowodził por. Mieczysław Rukściński. Poprowadził on pododdział w sile kompanii na stanowiska niemieckie, wzdłuż szosy Dąbrowa–Kielce. Drugi pododdział, nieco słabszy, jako ubezpieczenie zajął stanowiska w okolicy Szydłówka. W skład grupy szturmowej ochotniczo weszli głównie żołnierze pochodzący z Kielc, znali oni, bowiem dobrze teren miasta.

Natarcie polskie początkowo zaskoczyło zupełnie Niemców i spowodowało ich paniczną ucieczkę. Jednak w miarę posuwania się naprzód polskich pododdziałów, Niemcy opanowali sytuację i w okolicach kieleckiego Nowego Rynku stworzyli zaporę w postaci ognia broni maszynowej, czołgów i artylerii. W tej sytuacji por. Rukściński zarządził odwrót, zabierając jeńców.

Tej samej nocy pododdziały 2 DLek. próbowały zaskoczyć żołnierzy I batalionu 154 pp, wykonując atak na ich pozycje, który zakończył się dla Niemców niepowodzeniem. Kolejne natarcie niemieckie nastąpiło na pozycje polskie w okolicy Dąbrowy. Wykonane ono zostało siłami pułku przy wsparciu artylerii.