Pod koniec 2010 roku rehabilitacja Aarona dobiegła końca, a po powrocie na boisko w meczu rezerw Arsenalu, zawodnik został wypożyczony do Notthingam Forest, by w Championship móc odbudować swoją formę. Nie udało się mu jednak wywrzeć zbyt wielkiego wpływu na grę Forest i po zaledwie 5 spotkaniach znów zmienił klub, tym razem wracając na miesiąc do drużyny swojego dzieciństwa – Cardiff City. Dla Bluebirds Ramsey strzelił w tym czasie jedną bramkę i kilku spotkaniach rozegrał pełne 90 minut. Ramsey sezon dokończył w Arsenalu, wracając na Emirates Stadium pod koniec lutego 2011. 1 maja strzelił bramkę na wagę zwycięstwa The Gunners nad odwiecznym rywalem – Manchesterem United – pierwszym od ośmiu spotkań.
Kolejne dwa sezony były dla Ramseya pasmem niepowodzeń, szyderstw i cierpkich słów słyszanych od swoich kibiców. Walijczyk nie potrafił grać na miarę potencjału, jakim wykazywał się tuż po przeprowadzce do północnego Londynu. Będąc ofiarą ciężkiej sytuacji kadrowej Arsenalu, Aaron często musiał grać na skrzydłach, co również nie pomagało w wykorzystaniu całego potencjału. Wymyślono nawet „klątwę Ramseya”, która „uśmiercała” znane osobistości gdy tylko Aaronowi udało się trafić do bramki. Powód do radości po zdobytej bramce stawał się jednocześnie przyczyną dalszych drwin z pomocnika Arsenalu.