Inni stwierdzają, że niektórzy zwolennicy lub oponenci zostali „stłumieni” lub zeszli do podziemia.

Wstępniak Richarda Lindzena z 2006 w The Wall Street Journal sprzeciwiał się twierdzeniu, że osiągnięto naukowy konsensus i zaliczył badanie czasopisma Science oraz inne źródła, jak raporty IPCC i NAS jako część „intensywnych starań mających zasugerować, że teoretycznie oczekiwany wkład z dodatkowego dwutlenku węgla naprawdę wykryto”. Lindzen napisał 12 kwietnia 2006 w The Wall Street Journal:

Podobnie Timothy F. Ball twierdzi, że sceptycy zeszli do podziemia dla „bezpieczeństwa posady i ze strachu przed odwetem. Nawet na uniwersytecie, gdzie wolność słowa i podważanie dominującej wiedzy jest podobno pożądana, uczeni pozostają cicho”.

Jeden z sondaży środowiska naukowego odkrył odwrotność problemu – New Scientist odnotowuje, że w ankietach dużo większa frakcja naukowców amerykańskich konsekwentnie twierdzi, że pracodawcy lub rząd USA naciskają na nich, aby zaprzeczyli globalnemu ociepleniu wskutek działalności człowieka, o ile nie chcą ryzykować utraty dotacji.

W odpowiedzi na konsensus na temat globalnego ocieplenia niektórzy sceptycy porównali teorię z religią, ruchem eugenicznymGlobal Warming Theory and the Eugenics Precedent – John Linder.