Podobnie Krzysztof Varga w „Gazecie Wyborczej” oceniał powieść krytycznie, uznając ją (obok Święta Śmiechu Marka Oramusa) za „aż do bólu ideologiczną” i zarzucając jej podporządkowanie fabuły publicystyce politycznej. Krytykował również partie rozgrywające się w cyberprzestrzeni, których komputerowy slang uważał za niezrozumiały dla przeciętnego czytelnika i słabo powiązany z politycznymi problemami bohaterów. Pieprzony los kataryniarza oraz Święto śmiechu określił jako „doraźne agitki”, przeciwstawiając je ponadczasowości Roku 1984 George’a Orwella i My Jewgienija Zamiatina. Przewidywał, że silne związanie obu utworów z bieżącymi sporami politycznymi sprawi, iż szybko stracą aktualność. Z tekstem Vargi polemizował Maciej Parowski w artykule Nim się przedmiot świeży…, opublikowanym w „Nowej Fantastyce”. Według Parowskiego Varga negatywnie ocenił recenzowane powieści z powodu prawicowych poglądów politycznych ich autorów. Parowski odniósł się także do zarzuty Vargi o przeładowaniu tych utworów ideami politycznymi oraz zastępowaniu literatury językiem publicystyki i politycznych przemówień. Tutaj Parowski zgodził się z Vargą, że te utwory mają publicystyczny charakter, w czym jednak Parowski nie widział problemu, broniąc obecności problematyki politycznej w fantastyce i wskazując na tradycję political fiction, obejmującą m.in.