Uroczystość przerodziła się w manifestację antykomunistyczną, zaś uczestnicy zaczęli przenosić się na Plac Wacława. Aby podkreślić pokojowość pochodu, demonstranci próbowali wręczać milicjantom kwiaty. Unieważniono legalność uroczystości, a uczestników manifestacji rozpędzono. 560 osób odniosło rany, wiele osób aresztowano, zaś według krążącej pogłoski podczas pacyfikacji zginął jeden student.
18 listopada ogłoszono tygodniowy strajk studentów. Domagano się ukarania osób odpowiedzialnych za brutalne rozpędzenie uczestników manifestacji, ustąpienia dotychczasowych władz i podjęcia rozmów ze społeczeństwem. Studenci zaapelowali do mieszkańców Czechosłowacji o zorganizowanie strajku generalnego. Protest stopniowo wyszedł poza Pragę i objął kolejne miasta. Radio Wolna Europa podała plotkę o śmierci uczestnika demonstracji z 17 listopada. Przy bierności milicji, na ulicy Narodni Trzida mieszkańcy Pragi zaczęli stawiać świeczki w domniemanym miejscu śmierci studenta.