Historia Inżynier dźwięku Jeremy Ward pracował wcześniej jako komornik i pewnego dnia na tylnym siedzeniu samochodu, który miał przejąć, znalazł pamiętnik. Zaczął go czytać i odnalazł w nim wiele podobieństw do swego własnego życia – np. jego autor również został adoptowany. Pamiętnik opowiadał o poszukiwaniu biologicznych rodziców przez jego autora – podczas którego natykał się na różnych ludzi, których imiona posłużyły za kanwę dla nazw wszystkich utworów z albumu Frances the Mute. Ward zmarł jeszcze przed wydaniem płyty.

Dźwięk Frances the Mute jest podobny do albumu The Mars Volta z 2003 – De-Loused in the Comatorium – w obu pojawiły się tajemnicze, wieloznaczne teksty, w dużym stopniu improwizowane przerywniki muzyczne oraz wielopoziomowa warstwa instrumentalna, przy czym wpływ rocka progresywnego jest bardziej widoczny na Frances the Mute niż na De-Loused in the Comatorium.